Społeczeństwo czy masa ludzka?

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Wczorajszy dzień, poświęcony środkom społecznego przekazu wzbudza do refleksji. Zawsze zastawia mnie jedna rzecz. Dlaczego, gdy media świeckie podejmują ten temat mówią o masowych środkach społecznego przekazy, a gdy Kościół podejmuje refleksje mówi i społecznych środkach przekazu?

Pierwsze, co przychodzi mi na myśl to: dla tych pierwszych jesteśmy masą ludzką, którą trzeba zadowolić. Masą, która nie ma patrzenia osobowego. Jest tylko odbiorca, który ma być tylko biorcą, bez swojego zdania, jeden z wielu. W przypadku Kościoła, jest patrzenie na odbiorcę mediów jako społeczeństwo, jako konkretny "Jan Kowalski", który jest ważny dla wspólnoty Kościoła i powinien on podejmować refleksję nad przyjmowanymi treściami.


Teoretycznie, tak to widzę. Praktycznie, jest jeszcze wiele do zrobienia, aby media były "na wysokim poziomie".

Codziennie otrzymujemy wiele informacji, przewija się wiele obrazów. Włączasz jeden kanał, pokazanie sytuacji po swojemu, inny całkiem inne patrzenie. Po co? Aby zrobić człowiekowi "wodę z mózgu". Media są dla ludzi myślących, inni zostaną tak uformowani, że przyjmą niestety wszystko.

I później, gdy jako ksiądz wychodzisz do takiego człowieka, jedyne co przychodzi na myśl, to stwierdzenie, że dla twojego rozmówcy, który uważa się za Katolika i to takiego idealnego, bez wad, grzechów, który jest najmądrzejszy i nikt nie zna lepiej nauki Kościoła niż oni sami, poza taką telewizją z żółtym napisem i niebieskim tłem nie ma zbawienia. A główne autorytety mówiące o Kościele, to byli działacze PZPR, osoby zdeformowane i promujące patologie.

No cóż, tam gdzie nie ma miejsca dla Boga, tam zawsze jest miejsce dla szatana. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Adwent

Abyśmy byli jedno...