Czas.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Czas biegnie bardzo szybko i może nie jest to jakieś wielkie odkrycie, ale w moim życiu kapłańskim bardzo często doświadczam tego zjawiska.
Można się sprzeczać z jaką częstotliwością zmiany zachodzą w moim życiu. Są częste i choć mam taką przypadłość, że napotkani ludzie pozostają w moim sercu, wiem, że nie spotkałbym ich, gdyby nie misja dana mi na mocy święceń kapłańskich. I dlatego będąc posłuszny woli Bożej i przełożonym idę tam, gdzie mnie posyłają.
Była parafia w Górze, w Marcinkowicach, studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Wszędzie ludzie, młodzi, starsi, w średnim wieku, smutni, radośni, schorowani, potrzebujący. A ja, taki mały człowieczek pośród nich.
Nie lubię pożegnań. Zawsze zakręci się jakaś łezka w oku, zwłaszcza jak się przebywa pośród dobrych, wspaniałych, wierzących ludzi, którzy nie są obojętni na twój los.
Dlatego każdego spotkanego obejmuje swoją modlitwą. Tyle mogę się odwdzięczyć za każdy uśmiech, słowo, świadectwo wiary i obecność.
Bo przecież moja posługa nie miałaby sensu, gdyby nie ludzie do których idę.
I choć wielu fascynuje się falą odejść z kapłaństwa, ja patrząc na otaczający mnie świat "idę przed siebie" wiedząc, że Boże prowadzenie nie ma przypadków, a zbawienie samo sie nie zrobi, lecz każdego dnia należy ciągnąć dany nam wózek zwany "życiem" i się nie poddawać. W Chrystusie siła, a On nie potrzebuje beksy, która jak jest coś nie po jego myśli to ucieknie, ale ludzi odważnych.
Oby tej odwagi mi nie zabrakło.
Proszę o modlitwę, by tej odwagi nie brakowało na co dzień.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wakacje...

Adwent